Jak wyjść z długów?

Do napisanie tego artykułu skłoniły mnie liczne komentarze pojawiające się w tym serwisie. Są to przede wszystkim komentarze z prośbą o pomoc, osób, które wpadły w mniejsze lub większe problemy finansowe. Wszystkim im chciałbym przedstawić możliwości jakie mają, by raz na zawsze pozbyć się długów.

Będąc obiektywnym już na samym wstępie zaznaczę jednak, że nie napiszę tutaj nic wyjątkowo twórczego. Większość próśb o pożyczkę dotyczy osób zadłużonych, ze złą historią kredytową, o niewielkich dochodach, które dodatkowo nie zawsze posiadają jakikolwiek majątek. W takiej sytuacji możliwości pożyczkowe są ograniczone, bo – nie ma co ukrywać – niewielu jest chętnych do pożyczenia pieniędzy komuś, kto może nie móc w przyszłości spłacać swojego zobowiązania. Nawet mimo szczerych chęci.

Na początek rozmowa

Mimo wszystko spróbujmy pozbyć się tych długów. Od czego zacząć? Przede wszystkim od rozmowy z wierzycielami. Niezależnie od tego czy mamy do spłacenia kredyt w banku czy też kilka lub kilkanaście różnych pożyczek, po drugiej stronie zawsze jest człowiek. A skoro tak jest to można się z nim porozumieć.

Rozmowa powinna dotyczyć możliwości wyjścia z sytuacji, a więc – jeżeli naprawdę nie stać nas na spłatę obecnych rat – restrukturyzacji zadłużenia. Wbrew pozorom firmy pożyczkowe i banki mają kilka instrumentów, za pomocą których mogą iść nam na rękę. I tak możemy poprosić na przykład o zawieszenie spłaty kredytu czy pożyczki na kilka miesięcy, zmianę terminu spłaty czy rozbicie zobowiązań na dłuższy okres czasu (wydłużenie spłaty). Największe efekty, w postaci zmniejszenia raty, przyniesie ta ostatnia opcja.

Oczywiście wierzyciel może ale nie musi iść na ustępstwa. W wielu przypadkach woli się on jednak dogadać, niż wkraczać na niekorzystną dla obu stron drogę sądową. Warto więc spróbować.

Praca? Rodzina? Znajomi? Oszczędności?

Niezależnie od wyniku rozmów z bankiem czy pożyczkodawcą, powinniśmy równolegle starać się o polepszenie swojej sytuacji materialnej. Siedząc z założonymi rękami dług raczej sam nie zniknie.

Choć to banalne, warto więc raz jeszcze przypomnieć o tym, że najlepszym sposobem na wyjście z długów jest po prostu zaciśnięcie zębów i znalezienie dodatkowej pracy. Wariant ten sprawdza się szczególnie dobrze w połączeniu z „trybem oszczędnościowym”, czyli ograniczeniem wydatków do niezbędnego minimum. Na krótszą metę pomóc mogą także pożyczki. Ale nie chwilówki i tym podobne, które tylko pogorszą sytuację, lecz wsparcie od bliskich – rodziny, przyjaciół czy znajomych. Oczywiście te długi też trzeba będzie w przyszłości oddać, ale mają one jedną ważną zaletę – rodzina czy koledzy są dużo bardziej wyrozumiali niż banki…

Kredyt konsolidacyjny

Ratunkiem dla zadłużonych może być także kredyt konsolidacyjny. Został on opisany w osobnym artykule na naszym portalu. Aby się nie powtarzać, pokrótce przypomnę tylko, że kredyt refinansowy polega na tym, że bank spłaca za nas wszystkie obecne długi (kredyty, pożyczki, karty kredytowe), zamieniając je na jeden kredyt. Ponieważ kredyt konsolidacyjny jest kredytem długoterminowym (udzielany jest na okres kilkunastu czy nawet kilkudziesięciu lat), osoba zadłużona może liczyć także na niższe raty.

Niestety jest jedno „ale” – kredytów konsolidacyjnych, podobnie jak hipotecznych, banki udzielają pod zabezpieczenie. Kredytobiorca musi posiadać zatem własną nieruchomość (ewentualnie coś wartościowego – samochód, biżuterie, itd.). Alternatywą jest ponowne skorzystanie z pomocy rodziny – zabezpieczeniem kredytu konsolidacyjnego może być przecież dom rodziców czy mieszkanie brata.

Powodzenia!

Mam nadzieję, że ten artykuł choć trochę ukierunkuje Was, pomoże spłacić własne długi i wyprostować swoje życie finansowe. Powodzenia!

VN:F [1.9.11_1134]
Ocena: 10.0/10 (liczba ocen: 2)
Jak wyjść z długów?, 10.0 out of 10 based on 2 ratings

26 komentarzy

  1. Mnie moje długi już przerosły! Niby cały czas kontrolowałam wszystkie wydatki, ale trudno było mi się oprzeć promocjom. Wiem, to takie typowo babskie zachowanie, ale co zrobić jeśli koleżanki mają wszystko, a Ty nic? Każda z Nas chce czasami poczuć się 100% kobietą! Teraz jednak wiem, że takie zachowanie doprowadziło mnie to ruiny finansowej. Niestety nie mam co sprzedać ani od kogo pożyczyć.

  2. Wy kobiety zawsze macie na co wydawać pieniądze. Czy potraficie z takim samym uporem oszczędzać? Ja rozumiem, że w sklepie jest masa interesujących rzeczy, ale chyba można się opanować? Tyle się mówi o tym, że sklepy tylko i wyłącznie naciągają. Ta super modna bluzka będzie modna tylko przez miesiąc! Czy warto więc powiększać swoje zadłużenie na karcie kredytowej?

  3. Opanować się można. Cały czas nad tym pracuje. Codziennie zmagam się z tym aby nie wydawać więcej pieniędzy, niż sobie założyłam. Bardzo chciałabym wyjść z długów i zacząć życie finansowo na nowo, od zera. Czy jednak jest to możliwe? Ostatnio zdecydowałam się na pracę dodatkową. Nie zadbałam o umowę – wiem moja wina i nie dostałam też pieniędzy:/ Skąd się tacy ludzie biorą? Żadnych ludzkich uczuć. Przecież chciałam tylko coś dorobić, zapracowałam na swoje wynagrodzenie.

  4. Kamila, też jestem kobietą i naprawdę nie mam problemów z opanowaniem swojego budżetu. Priorytetem jest dla mnie spłata zadłużenia i nawet nie myślę, o nowych wydatkach. Ostatnio kupiłam bluzkę za 20 zł, pierwotnie kosztowała 40 zł. Takie rozsądne zakupy w pełni popieram. Nie można przecież wymagać abyśmy chodziły w starych ciuchach. Wtedy nawet do pracy nie chce się wychodzić!

  5. Trafiłam na ten artykuł z polecenia koleżanki. Bardzo się cieszę, bo w końcu ktoś zauważył moje problemy. Kiedy próbuje o tym porozmawiać z kimś z mojego otoczenia, to spotykam się z bardzo nieprzyjemnymi komentarzami. Ludzie czasami popełniają błędy, to nie znaczy, że są gorsi. Ja jak brałam kredyty, byłam pewna, że im potrzebuje i nie będę miała żadnych problemów z ich spłatą. Kto jednak przewidzi humory pracodawców?

  6. Monika zachowania pracodawców, nigdy nie przewidzisz. Dzisiaj jesteś pracownikiem roku, a jutro tym na wylocie. Ja już dawno przywykłam i złapałam dystans. Prawda jest taka, że jesteśmy tylko pracownikami;) Nasi pracodawcy zrobili by to 100 razy lepiej! Ja akurat bardzo mojego lubię, ale wiem też, że może zacząć łapać humory. Po prostu skup się na swojej pracy, spłacaj z zaanżgażaniem kredyty, a sytuacja bardzo szybko się unormuje:) Powodzenia!

  7. Ja przez bardzo długi czas szukałam pracy. Byłam młodą mamą, więc byłam bez szans na rynku pracy. To było 3 lata temu. W tym czasie w różnych miejscach pożyczałam pieniądze. Od rodziny nie chciałam, bo wiem, że nie mają. W efekcie od 3 lat spłacam zadłużenie i czasami tracę nadzieję. Moje koleżanki mają na wszystko, a ja chodzę w ciuchach z okresu liceum. Czy to jest sprawiedliwe?

  8. Najszybciej wyjdziemy z długów, jak przestaniemy pożyczać, dalej. Tak naprawdę, to nasze kredyty wcale nas nie przerosły. To My przestaliśmy kontrolować swoje zadłużenie. Znam wielu takich, którzy marudzą, że takie wielkie kredyty płacą, a za za chwilę w sklepie z karty kredytowej korzystają. To jest poważny dłużnik?

  9. A kto Wam kazał te wszystkie pieniądze pożyczać? Tak trudno żyć z wypłaty do wypłaty? Jakoś ja nie mam problemu! Mam tylko jedną kartę kredytową i spłacam jej zadłużenie bez odsetek. Po prostu dorośnijcie i zacznijcie odpowiedzialnie wydawać swoje pieniądze. Na mieszkania też można samemu zarobić, trzeba się tylko cenić! A nie brać pracę za minimum!

  10. Mistrzu, czy pomyślałeś o tym, że nie wszyscy otrzymają tę „super płatną pracę”?To jest po prostu niemożliwe na rynku pracy. Nie każdy też zarobi na mieszkanie, bo niektórzy się dokładają rodzicom do utrzymania i sami się utrzymują. Domyślam się, że Ty zarabiasz bardzo dużo i żyjesz na koszt rodziny. To ci się udało!

  11. Po prostu umiałem się ustawić! W życiu trzeba się przepychać! A nie oczekiwać minimum! Nie wyobrażam sobie pracy za mniej niż 5 tysięcy, co to za praca? Czy wy się nie szanujecie? Pracować trzeba za poważne pieniądze! Jakbyście więcej zarabiali, to na pewno byście nie pytali, jak wyjść z zadłużenia? Bo po prostu by go nie było!

  12. Jesteście ciekawi gdzie pracuję? Tego nie powiem, ale zapewniam, że sam do tego doszłem. Po prostu od najmłodszych lat ciężko pracowałem. Nie biegałam z kolegami na piwo;) Tylko rozwijałem swoje hobby, dzisiaj na tym zarabiam. Dlaczego wy nie chcecie?

  13. Ja chcę i też staram się to robić. Również tłumaczę moim zadłużonym aby się nie poddawali. Trzeba cały czas szukać lepszych zarobków! To nic złego, że dbamy o zawartość naszego konta, dlaczego ma być puste? Jednocześnie nikomu nigdy bym nie zabroniła wziąć kredytu. Sugerowałbym tylko przemyślenie możliwości spłaty. A jak miałabym możliwość dania pracy dodatkowej? Czasami płacę siostrze na usługi fryzjerskie;)

  14. Ja znalazłem świetny sposób na wyjście z długów. Pracuje od rana do wieczora, ale w swoim wymarzonym zawodzie. Jestem właścicielem swojej firmy. Nie myślcie, że to jest proste. Cały czas muszę myśleć, jak pozyskać nowych klientów, jak ich utrzymać i jak zrobić korzystne rozliczenie. Pierwszych pracowników już zatrudniam:)

  15. Czasem warto zaryzykować. Jeśli nie czujemy się doceniani przez naszego pracodawcą, to zróbmy mu konkurencję;) To wcale nie jest takie trudne, bo jeśli bardzo dobrze znamy branże? Jeśli będziemy pracować z pełnym zaangażowaniem i będziemy odpowiedzialni. Zakładając własną firmę pamiętajmy o tym aby nie brać od razu kredytów.

  16. Na pewno poradnik ten można rozbudować. Powinniście Państwo bardziej zachęcać do oszczędzania i wskazywać konkretne rozwiązania. Jeśli oferujecie oszczędzania za pomocą kont oszczędnościowych, to wytłumaczcie czym jest procent składany. Sugerujecie zmianę pracy, napiszcie jak się do tej zmiany przygotować. Zaciskanie pasa, tylko w jaki sposób? Gdzie robić zakupy? Jak się bawić? Jak oszczędzać w domu? Bardzo, bardzo dużo konkretów, to ludzie zaczną zmieniać swoje życie.

  17. Nie wyjdziecie z długów, jeśli nie zaczniecie żyć skromniej. Nie można zarabiać 1500 zł i co tydzień być w drogich klubach, nawet jak się mieszka u rodziców. Jeśli z nimi mieszkanie, to się coś dołóżcie albo przynajmniej kupcie prezent, od czasu do czasu. Skąd w was taki pęd do życia ponad poziom? Zobaczycie, że jak tylko zaczniecie oszczędzać, to długi same znacznie znikną. Nawet przy tej pensji 1500 zł;)

  18. Pensja 1500 zł, to nie jest aż tak mało. Wszystko zależy od tego, ile i na co potrzebujemy? Mitem jest trochę to, że „musimy płacić za wynajem”, nikogo rodzice z domu nie wyrzucają. To młodzi często chcą już być na swoim, a nie mają na to pieniądze. W takiej sytuacji 1500 zł to mało, a jak jeszcze ma się pożyczki nabrane? Nie śpieszmy się z wyprowadzką z domu, tylko spokojnie zasilajmy swoje konta oszczędnościowe i nie zapominajcie o planie emerytalnym. Nie macie umowy o pracę? To sami zadbajcie, czy portal będzie pisał o indywidulanym planie emerytalnym?

  19. Jak wy chcecie zachęcić ludzi do dodatkowej pracy, jak oni mają problem z jednym etatem? Cały czas słyszę, że pracy nie ma, a praca za kasą dla kobiet? Jest jej pełno! Co stoi na przeszkodzie? Lepiej wyłudzać pieniądze? Lepiej robić z siebie ofiarę? Całkowicie rozumiem osoby, które mają problemy ze zdrowiem, ale te w 100% zdrowe? Zacznijcie zarabiać i stopniowo wychodzić z długów. Nie szukajcie kogoś, kto weźmie na siebie całą odpowiedzialność, to były pieniądze dla was. I to Wy musicie teraz oddać!

  20. Mnie by musiał ktoś codziennie, tak mobilizować:) Wtedy na pewno nie miałabym długów, a nawet bym się postarała o dodatkowy etat. A tak wracam do domu po pracy i siadam przed komputerem czy telewiozorem. Teraz widzę, że to nie jest zdrowe:/ Czas coś zmienić!

  21. Pomyślcie o swojej przyszłości już dzisiaj! Nie odkładajcie tego na później! Bo później okaże się, że nasze kredyty już dawno nas przerosły, a wtedy niestety może nawet nie pomóc rozmowa z bankiem. W banku jesteśmy słuchani do momentu, jak pieniądze systematycznie pojawiają się na naszym koncie. Oczywiście, że nie jesteśmy w stanie dzisiaj przewidzieć tego, czy jutro będziemy jeszcze pracować. Teraz możemy myśleć, że nasze życie zawodowe jest bardzo dobrze poukładane, a już jutro może się okazać, że musimy szukać nowego etatu.

  22. Spojrzeć na siebie z dystansem:) Co dzisiaj jest niezwykle trudne! Cały czas gdzieś się śpieszymy, nie mamy czasu się spokojnie zastanowić…a potem ponosimy bolesne konsekwencje takiego zachowanie. Pewnie, że wina nie leży tylko po naszej stronie, bo kto nas tak pogania? Jeśli jednak znajdziemy chwilę czasu na to, aby spokojnie pomyśleć, to na pewno też znajdziemy rozwiązanie. Niekoniecznie musi to być nowy etat, może nowa praca? A może po prostu przestańmy korzystać z kart kredytowych?

  23. Wychodzenie z długów powinniśmy zacząć od obiektywnego spojrzenia na świat, który Nas otacza! Czy nie oczekujemy od świata zbyt dużo? Dlaczego chcemy mieć w zasadzie wszystko przed ukończeniem 30 lat? Własny dom? Jak będzie w wieku 40 lat, to też będzie dobrze! Najważniejsze powinno być dla Nas to, aby nie mieć długów! Nikt nie zmusza Nas do zaciagania kredytów, co złego jest w mieszkaniu z rodzicami? Czy nie mamy zby dużo kompleksów społecznych?

  24. To pytanie będzie musiało niebawem zadać sobie całe społeczeństwo. Z jednej strony pożyczamy w nieodpowiedzialny sposób pieniądze, z drugiej stale przybywa osób żyjących na koszt państwa. Po co te wszystkie masowe zwolnienia? Czy naprawdę trzeba zastępować tych trochę droższych pracowników ( mających pozytywnie nastawienie do swojej pracy!) tymi tańszymi zdesperowanymi? Pomyślmy do czego to prowadzi? Tak naprawdę pogarszamy sytuacje finansową całego kraju!

  25. Powinniśmy korzystać wyłącznie ze swoich zasobów. Skupmy się na zarabianiu pieniędzy, a nie na ich pożyczaniu. Jeśli wiemy, że długi to nic dobrego, to czemu jeszcze je powiększamy? Nie spłacajmy jednej karty kredytowej następną, bo to nie ma najmniejszego sensu. Szukajmy raczej lepszej pracy, nie lepszego kredytu! Nie posiadamy już żadnej zdolności kredytowej, na co więc liczymy?

  26. Najbardziej cieszą się z tego, że nie zdecydowałam się na żadną pożyczkę. Od początku w mojej pracy czułam się niepewnie i wiedziałam, że ne ma sensu brać kredytów. Część moich koleżanek postąpiło inaczej i teraz bardzo żałuje. Ja jestem bez pracy, ze świetnym wykształceniem ( ono dzisiaj nic nie gwarantuje na rynku pracy!), ale chociaż nie mam długów. Nie mam żadnej rady dla dłużników, bo od kilku lat nie mogę sobie znaleźć miejsca u żadnego pracodawcy!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *